Test Szablonów

14 listopada 2013

Teścik

MUZYKA
Izabella
Stałam przed lustrem w sukni od Cezariusza. We włosy wpięłam ostatnią wsuwkę, miałam je zebrane w warkocz i spięte na głowie. Była podobna do tej, którą miałam na jednym z balów, które mi się śniły. Zrobiłam sobie delikatny makijaż i na szyji zapięłam srebrny naszyjnik, a na palcu znalazł się pierścionek od Cezy. Założyłam jeszcze kremowe szpilki.
- Nadal nie jestem pewna czy dobrze robię- powiedziałam do taty stojącego w progu.
- Izzy oboje wiemy, że łączy was nie tylko przeszłość. Twoje serce zna go, ale umysł nie pamięta. Kiedyś łatwiej było ci zaakceptować prawdę o nim.
- Tato, ja nie chcę być taka jak on.
- Nigdy nie będziesz. Kochanie on chce cię ratować.
- Jaką mam pewność, że się mną nie bawi.
- Czekałem 500 lat by znowu cię ujrzeć. Przez sekundę nie pomyślałem o innej.- Obok mojego taty pojawił się Ceza ubrany w garnitur.-  Pięknie wyglądasz Izabello.- Moje imię w jego usta brzmiało jak poezja.-Czy zechce mi Panienka towarzyszyć dzisiejszego wieczora?
- Oczywiście.
Złapał mnie za rękę i poprowadził po schodach. Wsiedliśmy do jego samochodu. Milczałam całą drogę. Pustka którą czułam przez te kilka dni się wypełniła. Byłam pewna, że mnie nie skrzywdzi. Zatrzymał się przed szkołą. Wszyscy się na nas patrzyli. Poprowadził mnie od razu na parkiet.
- Prosiłem tylko o jeden taniec- powiedział.
Rękę położył na mojej tali drugą złapał moją dłoń. Pierwszy krok wykonałam niepewnie, ale kolejne szły mi z łatwością. Utwór pomału się kończył, a ja widziała smutek w szarych oczach.
- Czy ja też mogę prosić cię o coś?
- O wszystko.
- Zatańcz ze mną jeszcze raz.
- Oczywiście.
Jeden taniec zmienił się w kilka, a ja coraz bardziej pragnęłam by został. Pochylił się nade mną. Poczułam jego delikatne wargi. Nie odepchnęłam go chociaż umysł krzyczał głośno.Nagle wszystko było jasne. Był mnie dwie. Czas się zatrzymał a my trwaliśmy.
- Musisz wybrać- odezwała się druga ja.- Chcesz mnie czy jej?
Ceza patrzył zaszokowany tak samo jak ja. Jego spojrzenie wędrował w tą i z powrotem.  Wyciągnął rękę w moją stronę.
- Zakochałem się w tobie, w tych wszystkich różnicach.- powiedział.
Moje drugie ja wydało z siebie jęk i powoli blakło.
- Moja moc jest twoja.- Teraz znowu zwróciła się de Cezy.- Ty Cezariusz nigdy nie żałuj tego co wybrałeś. Całą wieczność będziesz żył z tą decyzją.
- Nigdy nie będę jej żałował.
Wszystko zniknęło, a na sali znowu grała muzyka. Zaszokowana tym wszystkim patrzyłam w oczy Cezy. Wyprowadził mnie z sali.
- Wszystko pamiętam- powiedziałam szeptem.- Ceza myślałam, że ją to znaczy mnie kochałeś.
- Nadal kocham, ale ciebie. Różnicie się tak bardzo. Izabello bądź moja.
Zanim cokolwiek zdążyłam odpowiedzieć chłopak przed moimi oczami zaczął się zamazywać. Czułam jak uginają się pode mną nogi. Gdyby nie silne ramiona Cezariusza leżałabym na ziemi.
- Izabello- słyszałam jego aksamitny głos z oddali. Później była już tylko ciemność.
Jak się obudziłam leżałam na swoim łóżku. Na sobie nadal miałam suknię. Podniosłam się i odczekałam chwilę, aż przestało mi się kręcić w głowie. Wstałam z łóżka i uważając aby nie zaczepić się o dół sukni podeszłam do drzwi. Usłyszałam jak Ceza rozmawia z moim tatą.
- Thomasie ona umiera. Czuję to, czuję jak oddala się ode mnie.
- Wiesz, że ja nic nie mogę zrobić.
- Nie chcę jej zmieniać.
- Ceza przecież nie musisz, wystarczy, że ona będzie twoją partnerką.
- Co to oznacza?- zapytałam wychodząc z pokoju.
- To, że będziemy razem przez wieczność, dopóki któreś z nas nie umrze.
- Jeżeli się nie uda i umrę to ty podzielisz mój los?- zapytałam przerażona. Nie chciałam żeby umierał przeze mnie.

- Nie, ale będę czuł ogromną pustkę. Na świecie jest tylko jedna osoba która pasuje do nas idealnie, która jest naszą partnerką. U karpatianin przywraca mężczyznom zdolność odczuwania  emocji i widzenia kolorów, którą tracą bardzo wcześnie. Życie bez partnerki przypomina pustą egzystencje.
- Poczekaj jestem twoją partnerką?
- Byłaś nią 500 lat temu i jesteś nią nadal. Straciłem cię, ale wiedziałem że do mnie wrócisz.- Podszedł do mnie.- Jak się czujesz?- zapytał z troską.
- Dobrze, ale dużo rzeczy nie rozumiem i jestem zagubiona.
- Wszystko ci wyjaśnię- powiedział.- Thomasie masz księgi.
- Mam.
Ceza złapał mnie za rękę i sprowadził na dół do gabinetu ojca. Posadził mnie na jednym z foteli i wyją jaką książkę.
- Izzy nasz świat, mój świat istnieje od zaranie dziejów. Istnieje od początku.
- Musisz być stary- zaśmiałam się.
- Tak jestem. Wszystkiego dowiesz się o naszym świecie z tej książki, ale ona działa inaczej. Jeżeli nie będziesz czegoś rozumieć to dalszej części nie poznasz.
Podał mi książkę i wyszedł. Otworzyłam ją najpierw na ostatniej stron jak to miałam w zwyczaju. Były one puste. Przeszłam do pierwszej strony i zaczęłam czytać historię upadku Atlantydy. Pap paru godzinach odłożyłam ją na biurko i poszłam do salonu.
- To przeze mnie stałeś się ostatnim, przez moje dawne ja.
- Mia nie była tobą, byłyście tylko podobne wyglądem.- Błyskawicznie znalazł się przy mnie i dotknął mojego policzka.- Sam siebie skazałem. Przez tysiąclecia zabijałem ludzi. Zgubiłem swoje człowieczeństwo. Dlatego istniejesz ty i inne partnerki.
- Fajnie. Jestem ważna- zaśmiałam się.- Ona mówiła że mam moc. Jaką?
- Ogromną. Jesteś starą krwią. Posiadasz władzę nad żywiołami i myślami.